Start arrow Czytelnia arrow Recenzje arrow Tomasz Strzempiński - Mowa o trudach urzędu rektorskiego
Tomasz Strzempiński - Mowa o trudach urzędu rektorskiego | Drukuj |  E-mail
niedziela, 15 stycznia 2006
Tomasz Strzempiński

Mowa o trudach urzędu rektorskiego

Verba rectoris: De oneribus officii rectoratus
Przełożyli: Dariusz Gwis, Elżbieta Jung


[w:] Prima verba. Krakowskie mowy uniwersyteckie,

red. wstęp, wybór tekstów, indeksy Elżbieta Jung, Łódź 2000, s. 168-186.
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 


 


 

Dobry pasterz (J 1,21)

 
Znakomity profesor świętej teologii, pan i mistrz mój mówił przede mną o dobroci pasterza i do niej, której – ach biada – w sobie nie znajduję, wielokrotnym wezwaniem i różnorakim wywodem zachęcał mnie, odwołując się często do cnót dobrego pasterza. Dlatego też, aby ukazać ciężar tego zaszczytnego obowiązku, który nakładany jest na moje drżące i – ach! – od niego słabnące ramiona, i aby widoczna stała się skromność moich cnót niewystarczająca do sprawowania tego urzędu, a także niewystarczająca do udzielenia odpowiedzi przedmówcy, mistrzowi i ojcu mojemu, powtarzam ten sam temat: Dobry pasterz [J 1,21].

 
Znamienici doktorzy, czcigodni magistrowie i pozostali dostojni szanowni panowie! Kiedy zastanawiamy się nad nierównością rzeczy, które natura powołała do istnienia jako równe, wówczas uznajemy za oczywiste, czego dowodzą także święte i świeckie pisma, że Ten, dzięki któremu rządzą królowie i panują książęta, ustanowił na ziemi władzę panujących królów po to, aby rządzili oni narodami i by je chronili, ponieważ „każda władza od Boga pochodzi” [Rz. 13,1]1. Rodzaj ludzki byłby wolny od jarzma pańskiego, a ludzie nie musieliby zrezygnować z wolności, którą im podarowała natura, gdyby bezkarna wolność popełniania zbrodni nie przerodziła się w oczywistą zgubę rodzaju ludzkiego. Dlatego, niejako z konieczności, należało naturę podporządkować sprawiedliwości i dla niej poświęcić wolność. Dlaczego jednak człowiekowi przypadła w udziale owa dola poddaństwa, skoro wszyscy ludzie z natury są wolni?2 Skąd wkradła się sposobność grzeszenia i występowania przeciwko bliźniemu, skoro człowiek w swoich popędach stworzony został jako uczciwy i prawy? Ona właśnie, jak sądzi Jan z Salisbury w dziele Polikratyk,
„Z powodu swojej winy sprowadziła śmierć na człowieka, której akt stworzenia w naturę nie wniósł. Gdyby wina nieposłuszeństwa, odciąwszy człowiekowi ścieżkę sprawiedliwości, nie zamknęła mu w życiu doczesnym dostępu do wielkiej chwały, człowiek musiałby zostać przeniesiony z nieśmiertelności, w której nie mógł umrzeć, do tej, w której nie mógłby umrzeć. Oczywiście, człowiek obdarzony całkowicie wolną wolą mógł grzeszyć lub nie, skoro ani skłonność do przemocy nie była wpisana w porządek świata, ani nakaz przeznaczenia, ani zachęta ze strony losu, ani nawet jakaś ułomność natury nie popychały go do grzechu, a jednak grzech popełnił i ów [grzech], niewątpliwy rodzic kary, człowieka dobrowolnie upadłego uwikłał w śmierć. A ponieważ [człowiek] w niesprawiedliwości rozluźnił cugle wolnej woli, tak w niej leży uciśniony i powalony, że ze sprawiedliwego boskiego wyroku nie może powstrzymać się od grzechu kiedy chce, ponieważ nie chciał powstrzymać się od grzechu, wtedy kiedy mógł. W tym tylko nadal przejawia się wolna wola człowieka, że sam z siebie zdolny jest do czynienia niesprawiedliwości, a do czynienia dobra wznosi się jedynie obdarzony i wsparty łaską. [Człowiek], dobrowolnie porzucając sprawiedliwość, został zatem przeniesiony do królestwa grzechu i śmierci i uciskany jarzmem poddaństwa podlega konieczności grzeszenia i umierania, mimo iż tego wszystkiego nie przyniosło przeznaczenie, lecz wina zaniedbania”3.
Z tego powodu, aby bezkarnie nie atakował bliźniego, musi drżeć pod berłem drugiego i być powstrzymywany od grzechu, skoro źli ludzie muszą być odciągani od zuchwałości swej lekkomyślności, jeśli nie przez miłość do cnoty, to przynajmniej przez strach przed karą4. Dlatego Izydor w O dobru najwyższym mówi: „Z powodu grzechu pierwszego człowieka, z woli Boga na ród ludzki została nałożona kara poddaństwa, a Bóg, widząc, kto nie umie korzystać z wolności nakłada na niego poddaństwo, jednych ustanawiając sługami, innych panami, aby wolność czynienia zła była poskramiana władzą panów. Gdyby bowiem [wszyscy] żyli bez strachu, któżby drugiego powstrzymywał od zła? Dlatego też ustanowiono przywódców i królów ludów, by strachem przed sobą powstrzymywali narody od zła i podporządkowywali je prawemu życiu”5. Tyle Izydor.
Nie godziło się jednak poszukiwać innego, stworzonego gatunku, któremu zostałby podporządkowany obraz Boga przedstawiany przez człowieka, ponieważ człowiek został stworzony na podobieństwo Boga [Rdz 1,26]6. Dlatego z łaskawego bożego wyroku przełożonym człowieka został człowiek – po to, by wspólnota rodzaju uczyniła przełożonego milszym, gdyż to, co podobne, z natury kocha to, co do niego podobne, jak mówi Filozof w ósmej księdze Etyki7.
Co więcej, nie tylko po to mądrość boża przedłożyła panów nad poddanymi, aby rozkazując przewodzili im, ale także po to, aby im pomagali, zapewniając powszechny pokój i sprawiedliwość i by, odważywszy zasługi każdego człowieka na wadze sądu, obdarzyli godziwych godnymi ich łaskami, i aby, kiedy trzeba, dobywali miecza kary przeciwko ludziom występnym i swarliwym. „Nie na próżno bowiem władza nosi miecz, lecz jest narzędziem Boga” [Rz 13,3–4]8; „nie tylko dla karania złych, ale także ku chwale dobrych” [1P 2,13–14]9, aby wydawać sprawiedliwe sądy dla wszystkich doznających krzywdy10. Przeto zbawienie wszystkich poddanych pochodzi i wypływa z wyznaczonego im przez los poddaństwa i zwierzchnictwa przełożonych. Wielu bowiem, jedynie dzięki wyznaczonej przez los roli poddanego, uzyskuje pokój, życie i pewność zdrowia i dlatego dla nich wolność nie jest niczym innym niż zbawiennym wyrzeczeniem się wolności. Albowiem wolność ludu, nad którym nie ma rządów, zanika z powodu swawoli. Ciało podporządkowane duszy żyje, lecz natychmiast, gdy uwalnia się od niej, niszczeje; statek kierowany przez marynarzy wychodzi cało ze sztormu, lecz gdyby nie było sternika, natychmiast, rozbity przez sztorm, rozpadłby się i zatonął.
W tym celu zatem opatrzność ustanowiła różne godności i stany, aby, kiedy poddani okazują szacunek przełożonym, a ci okazują miłość poddanym, nastała prawdziwa zgoda i by z różnorodności [powstała] jedność, a także, aby właściwie było sprawowane kierownictwo poszczególnych urzędów. Również uniwersytet nie mógłby istnieć, gdyby nie przestrzegano tego rodzaju doskonałego porządku, wynikającego ze zróżnicowania [obowiązków]11. Trzeba zatem, aby poddani schylili karki przed rozkazami panów i okazywali im należną cześć, do której są zobowiązani, skoro w tym zawiera się ich zbawienie i życie. Trzeba także, i to jest niezbędne, aby ten, kto postawiony jest na czele innych, by [nimi] rządzić, uprzednio określony mianem pasterz, tym bardziej i tym umiejętniej dążył do ocalenia i pokrzepienia poddanych, im bardziej jest pewny, że został wybrany, aby troszczyć się o innych. Dlatego to właśnie do przywódcy skierowane są słowa z Księgi Królewskiej: „pilnuj tego człowieka, jeśli bowiem on zginie, to będziesz musiał oddać swoją duszę za jego duszę” [1Kr 20,39], i te, które czytamy w Księdze Ezechiela: „słuchajcie pasterze słowa Pańskiego: Oto ja z rąk waszych zażądam krwi owiec moich” [Ez 33,9–10]12.
 
Konieczne jest, by ten, kto został mianowany przywódcą innych, mógł godnie dążyć do ocalenia poddanych (według słów błogosławionego Grzegorza z Księgi reguły pastoralnej), „był czysty w myślach, skuteczny w działaniu, roztropny w milczeniu i użyteczny w mowie”13. „[Niech będzie] czysty w myślach, aby żadna nieczystość nie splamiła tego, kto podjął się obowiązku zmazywania znamion grzechu w sercach innych ludzi”14. Temu bowiem, który sam będąc splamiony brudem grzechów, zajmuje się naprawą życia innych, przeciwstawia się słowo Apostoła: „W jakiej [bowiem] sprawie sądzisz drugiego, [w tej] sam na siebie wydajesz wyrok” [Rz 2,1]. „Niech będzie skuteczny w działaniu, aby, sam obyczajnie żyjąc, oznaczał drogę życia poddanym, i aby trzoda, która podąża za głosem i obyczajami pasterza, kroczyła raczej po drodze przykładów niż słów”15. „Niech będzie roztropny w milczeniu i użyteczny w mowie, aby nie wyjawiał tego, co należy zataić ani nie przemilczał tego, co powinno być wyjawione. Jak bowiem beztroskie gadulstwo prowadzi do grzechu, tak też nieroztropne milczenie pozostawia w grzechu tych, którzy mogliby zostać pouczeni”16[17]. Ponadto, niech sprzymierzy się w pokorze przeciw grzechom błądzących z tymi, którzy dobrze czynią. Niechaj podniety dostarcza mu współzawodnictwo w [czynieniu] sprawiedliwości; niech w niczym nie wynosi się nad dobrych, ani, gdy grzech bezbożnych osądza nie zwleka natychmiast okazać swej władzy. I w końcu niech tak promienieje pełnią blasku obyczajów i cnót, aby zarówno to, co mówi, jak i to, co robi, było słuszne i takim się okazywało18.

 
Uważnie wysłuchawszy tego, co na tym zgromadzeniu nad wyraz jasno przedstawił i wywiódł doktor i mistrz mój mówiąc o warunkach, [które musi spełniać] dobry pasterz, i wiedząc, że godność przywódcy, na którą wskazuje słowo pasterz, wymaga tak wielkiej doskonałości, a jego los pełen jest wielkich zagrożeń, odkąd zostałem wybrany do podźwignięcia ciężarów związanych z tym godnym stanowiskiem, których ja nie daję rady unieść, serce moje obezwładnione jest niezliczonymi obawami, noce moje mijają na smutku, nie przynosząc wypoczynku, lecz cierpienie, dni moje przepełnione są goryczą, a ja, zmęczony, gdyż prawie wyczerpała się żywotność moich zmysłów, i przygnieciony tym ciężarem, idę zgarbiony i na ziemię niemy spoglądam. I słusznie. Cóż bowiem wspólnego mam ja i ten budzący lęk urząd, i z jakim czołem mógłbym unieść [jego] ciężar i zagrożenia, ja, który – że milczeniem pominę inne niedostatki swojej niewiedzy – nie mam pojęcia o takim zajęciu, gdyż przywódcom i przełożonym bardzo potrzebna jest umiejętność wyjaśniania spraw spornych i rozwiązywania [zawiłości] przypadków prawnych19. A ponieważ nie jestem w stanie kierować własnym życiem, dziwię się, dlaczego wybrano mnie, bym kierował innymi, skoro błogosławiony Grzegorz w Księdze reguły pastoralnej mówi: „Niekorzystne jest to, że sędzią cudzego życia staje się ten, kto nie umie panować nad swoim”20.

Lecz o wiele bardziej pozbawia mnie odwagi i jak gromem poraża moje siły, doprowadzając do omdlenia, konieczność objęcia kierownictwa tego uniwersytetu, który mnie zrodził, a narodzonego tak wybornie, jak ma w zwyczaju matka, kształcił i kształci. Czymś potwornym jest bowiem to, że syn podejmuje się kierowania swoją matką, że niemądry upomina mądrego i że ten, którego życiem ktoś kieruje, wskazuje drugiemu drogę, po której należy iść.

Uniwersytet zatem powinien słusznie (niech mi wolno będzie powiedzieć) dostrzec moją nieudolność. Powinien wysłuchać usprawiedliwienia wzbraniającego się syna i nie tylko nie powinien obarczać tak wielkim trudem i ciężarem człowieka prostego i maluczkiego, ale i [nie powinien] niepokoić jego umysłu, bojąc się tego, o czym pisze Eklezjasta: „biada ci, kraju, którego królem jest prostak” [Koh 10,16]. I chociaż strach paraliżuje moje myśli, jednak w pewnej mierze pochlebia mi i napełnia pewną radością moje smutne serce, iż łatwo jest kierować tymi, którzy umieją kierować sami sobą, oraz tymi, którzy, nie zwracając uwagi na nieobyczajność i naganne życie [innych], zabiegają gorliwie o to, by [samemu] iść właściwą drogą. Z łaski dawcy wszelkiego dobra liczba zarówno jednych, jak i drugich powiększa się znacznie w tym zgromadzeniu.

 
Obawy wywołuje także swawolne życie wielu żaków, którzy być może takimi są jedynie z nazwy. Choć oczywiście w tym zgromadzeniu, które w opinii Piotra z Rawenny: „jest ziemskim rajem, ponieważ są tu okrywające się zielenią łąki literatury, jest tu przemijająca obfitość łez, którą dla najczystszych skłonności oczyszcza miłość rozpalająca serca”21, możemy zobaczyć kogoś zajmującego się czytaniem świętych ksiąg, kogoś w danej chwili przykładającego się do [studiowania] mówców, jeszcze innego oddanego zbożnemu praktykowaniu nauk, możemy także zauważyć, że nawzajem zazdroszczą sobie obowiązków pobożności, to jednak dość liczni są tacy, których serca są zatwardziałe z powodu uporu, szyje wyciągnięte z powodu pychy, oczy bezwstydne, uszy odwrócone od prawdy i nauki mistrzów, szeroko zaś otwarte na każdą nikczemność, ręce skłonne do niegodziwej walki albo bójki i niezgodne, i sobie przeciwne we wszelkiej trosce o to, co zbożne.
Nie ma zatem wątpliwości, że [bycie rektorem] jest zajęciem wypełnionym obowiązkami kierowania jednymi i zapobiegania uciskaniu drugich, aby hardy nie napadał na pokornego i bogobojnego, lecz był trzymany w ryzach; aby niegodziwy nie znieprawił dobrego, lecz raczej sam został nawrócony i aby odmienna chęć tych wszystkich i wola kierująca się ku różnym skłonnościom doprowadzone zostały do wspólnego celu, podsycając wzajemną miłość. To bowiem należy do obowiązków rektora, gdyż w piątej księdze Polikratyk mówi: „Przywódca musi pogodzić i połączyć w jednomyślną wspólnotę tłum niezgodny, poróżniony lub nawet wrogi, opierający się zachowaniu jedności”22. Zaiste o kimś takim, kto tego dokona, zgodnie z prawdą mogę powiedzieć to, co powiedziano na początku: Dobry pasterz.
 
Ponieważ mistrz i pan mój wyczerpująco opisał podobieństwo Dobrego Pasterza i przywódcy wspólnoty pokazując, że obydwaj odznaczają się umiejętnością karmienia i pilnością strzeżenia stada oraz, że na wzór Dobrego Pasterza pasącego owce, [przywódca] ma psa na powrozie, chleb w torbie, róg u boku i bicz, ja, pokrótce, przedstawię właściwości poddanych, bez których urząd przywódcy byłby zbyteczny. W przytoczonych słowach tematu wskazuje się krótko na dwie cechy przywódcy, które odnoszą się do życia poddanych. Po pierwsze, gdy mówi się pasterz, wskazuje się na zaszczytną godność przywódcy, która skłania nas do posłuszeństwa; „owce bowiem słuchają głosu pasterza i za nim postępują” [J 10,4]. Po drugie, w słowie dobry, wskazuje się na jego dobroczynną właściwość, która „jarzmo posłuszeństwa łagodzi i czyni słodkim” [Mt 11,30]; „jarzmo bowiem Pana jest słodkie” [Mt 11,30], ponieważ jest dobrym pasterzem, jak o tym mowa w temacie.

 

O posłuszeństwie poddanych względem przełożonych


 

 
Powiedziałem powyżej, że w przytoczonych słowach wskazuje się na zaszczytną godność przywódcy, która skłania nas do posłuszeństwa, ponieważ jest on pasterzem. Skoro bowiem – jak przedstawił mistrz i pan mój – wszelka władza pochodzi od Pana Boga, a to, co od Boga pochodzi jest uporządkowane, wynika stąd, że ten, kto przeciwstawia się władzy, przeciwstawia się Bogu [Rz 13,2]23. Dlatego, według apostoła, „nie tylko dobrym ale i niemiłym przełożonym należy być posłusznym”24 [1P 2,18] i: „mamy cezara, słusznie uważa się, że wszystkim powinno być nakazane i zalecone posłuszeństwo”. Jako że „ta cnota – posłuszeństwo” (według błogosławionego Grzegorza25) „pozostałe cnoty zasiewa w umysłach i zasiane strzeże; sama ma wartość wiary, a ten, kto jej nie posiada, zdradza brak wiary, choćby nawet uchodził za wierzącego”26. Dlatego prorok Samuel mówi, że „nieposłuszeństwo jest jak grzech wróżbiarstwa” [1Sam 15,22–24], zatem posłuszeństwo wyraźnie wskazuje, co sądzi się o chwale Pana. Słusznie przeto, według niego, przedkłada się posłuszeństwo nad ofiary, ponieważ w ofierze składa się ciało kogoś innego, w akcie posłuszeństwa zaś ofiarowuje się własną wolę. Tym szybciej przeto przejednamy Boga, im [szybciej], zdławiwszy hardość wolnej woli, złożymy się w ofierze mieczowi przykazania i poddamy się woli drugiego. Przykład tej cnoty pozostawił nam Zbawiciel [1P 2,18]27.

Co więcej, cały świat poznawalny zmysłowo – że o niczym innym nie wspomnę – jest naszym przewodnikiem na drodze posłuszeństwa: Oto słońce nie schodzi ze swojej drogi, księżyc nie zbacza ze swojego toru, gwiazdy [świecąc na niebie] wypełniają swoje zadanie, łąka upiększa się kwiatami na skinienie Boga, ziemia nawadniana jest deszczami, las kędzierzawi się listowiem, w dąbrowie śpiewa ptak i wszystkie ciała poruszające się na niebie służą swojemu Stwórcy. I słusznie, wszak dlatego, że nie oddalają się z powodu nieposłuszeństwa od Tego, Który naprawdę jest [por. Wj 3,14–15], dzięki posłuszeństwu zachowują swoje istnienie.

Cóż zatem powoduje, że człowiek, który posiada większą doskonałość od nich, odstępuje od Prawa swojego Stwórcy i gardzi więzami posłuszeństwa? Zaprawdę w ten sposób opuszcza i zatraca swoje [prawdziwe] jestestwo, które, jak mniema, zachowuje. Albowiem jak członki, które nie poruszają się zgodnie z wolą głowy, powinny zostać nazwane rzeczywiście martwymi, tak poddani, którzy nie są posłuszni woli swojego przełożonego duchowo powinni być uznani za martwych. Aby zatem tak wielkie dobro [wypływające z] cnoty [posłuszeństwa] nie było zaniedbywane, słusznie w słowach tematu wszyscy zachęcani jesteśmy do posłuszeństwa, ponieważ zaprawdę nieposłuszeństwo, czyli krnąbrność, zasługuje na karę28, upomnienie zaś zawsze pozwala uniknąć kary lub jej nałożenia29.

Dlatego ja ze swojego urzędu zachęcam teraz panów żaków, aby żyli przyzwoicie zważając na stan, do którego należą; aby powstrzymywali się od wszelkiej niepowściągliwości, a swą postawą, zachowaniem i postępowaniem okazywali, [że są] prawdziwymi żakami, pamiętając, że w zwyczajowym postępowaniu prawnym dość surowo przeciwdziała się ich występkom za pomocą różnych kar, nawet kary więzienia. I tyle o pierwszym.

 
Po drugie, powiedziałem dość krótko, że słowa [dobry pasterz], dlatego, że nazywa się go dobrym, wskazują na dobroczynną właściwość przywódcy, która łagodzi poddanym jarzmo posłuszeństwa i czyni je słodkim. Chociaż bowiem każdy człowiek cnotliwy, pielęgnujący cnotę posłuszeństwa, odczuwa przyjemność, gdyż ona sama jest zbawieniem wszystkich wierzących, rodzicielką wszystkich cnót, tą, która zjednuje [nam] królestwo niebieskie, współmieszkanką aniołów i pokarmem wszystkich świętych, to jednak staje się ona o wiele bardziej łakomym kąskiem, kiedy służy się pod wodzą cnotliwego przywódcy. Albowiem jak szlachetność przełożonego pomaga poddanym, tak jego nieprawość niekiedy im szkodzi i słusznym boskim wyrokiem są oni karani z jej powodu. Jak bowiem za grzechy ojców często karani są ich synowie30, tak za grzech synów Helego naród upadł z ręki Filistynów [por. 1Sam 4,10]; jak z powodu grzechu ludu często trapieni są także jego wybrańcy i nawet prorocy wraz nimi popadają w niewolę31, tak też lud często był karany za grzech przełożonego i przywódcy, chociaż sam był wolny od grzechu. Przykładu dostarcza nam Księga Królewska [2Sam 24,1–25]. Kiedy Dawid zliczył lud, miecz pański rozsrożył się nad ludem, który nie zawinił, a stało się tak, gdyż podleganie panu grzesznemu jest zgubne dla ludu, jako że doczesna kara za grzech takiego przywódcy spływa na poddanych. Wynika zatem, że przeciwnie – szlachetność przełożonego przynosi jego poddanym niemałe pocieszenie i łagodzi jarzmo poddaństwa, które wydaje się srogie i twarde, czyniąc je słodkim.

 
Skoro więc ta uczelnia, nie chcąc pozostawać bez zwierzchności32, wybrała sobie przełożonego w mojej osobie33, mimo że zupełnie nie odpowiadam wymaganiom i nie jestem godny [tego urzędu], i dlatego obawiam się, że stało się tak wbrew woli Boga, i skoro, jak wyłożył mistrz i pan mój, do [bycia] dobrym rektorem niezbędne jest między innymi, aby miał światło mądrości w umyśle, co oznaczają słowa ‘chleb w torbie’, ponieważ bez tego światła zupełnie nie będzie mógł sprawować należnego sądu, który jest jego obowiązkiem, tak jak ślepy nie może dyskutować o kolorach, i żeby miał ‘psa na powrozie’, po to by karcić rozważnie, rozwaga jest bowiem matką wszystkich cnót34, i by – na koniec – wewnątrz i na zewnątrz jaśniał obyczajami i cnotami. Chociaż tego wszystkiego w sobie wcale nie znajduję, gdyż odznaczam się niewiedzą, i dlatego z takiego wyboru wypływa wątpliwa radość i żadna korzyść, to jednak nakłoniony słowami mistrza i ojca mojego, w których wskazał, że dla wsparcia ramienia przywódcy konieczne jest, aby miał pomocników niosących wraz z nim to brzemię, do was wspaniałych i sławnych mężów, panów doktorów, magistrów, bakałarzy i żaków, i całego uniwersytetu uciekam się i kieruję swe słowa prosząc gorąco, abyście, jak jest w zwyczaju tej uczelni, zechcieli wybrać spośród siebie mężów dojrzałych, dobrych doradców i ludzi rozważnych, i byście zechcieli mi ich przydzielić po to, by swoimi radami i współdziałaniem zawsze pomagali mi w wypełnianiu obowiązków uniwersyteckich, tak iżbym wsparty ich opinią nie tyle był w stanie przewodzić, ale pomagać i rządzić, tak bym mógł, wraz z wami, zasłużyć na życie wieczne, do którego niech nas prowadzi Bóg na wieki wieków błogosławiony. Amen. W imię Jezusa Chrystusa.

 
 
 
 
Przypisy:

[1] Decretum, C 11, 3, 47.
2 Ibidem, C 12, 2, 68.
3 Iohannes Saresberiensis, Policraticus, PL 199, 446.
4 Decretalia, 1, 6, 7; Decretum, D 63, 2.
5 Isidorus Hispalensis, Sententiae sive de summo bono, PL 73, 354.
6 Gratianus, De penitentia, c. 13, C 33, q. 5.
7 Hugo de Sancto Victore, Didascalion, PL 176, 742.
8 Decretum, C 23, 5, 20.
9 Decretalia, D 5, 12, 21.
10 Decretum, C 16, 39, 1.
11 Nie ma takiego odniesienia w Dekretach Grzegorza.
12 Decretalia, D 1, 31, 30.
13 Gregorius Magnus, Summa in pastorali, PL 77, 27. Cf. także: Grzegorz Wielki, Księga reguły pastoralnej, tłum. J. Czuj, Poznań 1948, s. 32–59.
14 Ibidem, 27.
15 Ibidem, 28.
16 Ibidem, 30.
17 Decretum, D 43, 1.
18 Ibidem, D 34, 2.
19 Ibidem, D 36, 11
20 Cf. Gregorius Magnus, Summa, PL 77, 43.
21 Chodzi prawdopodobnie o Piotra z Rawenny (Petrus Ravennas), który napisał m. in. dzieło Alphabetum aureum utrisque iuris (zachowane w BJ 6053) oraz traktat przedstawiający metody pamięciowego nauczania reguł gramatycznych i form retorycznych, pt. Ars memorativa, wydany w Wenecji: Foenix seu de artificiosa memoria (zachowany w inkunabule BJ 94).Cf. W. Szelińska, Biblioteki profesorów uniwersytetu krakowskiego w XV i początkach XVI wieku, Wrocław 1966., s. 155, 259.
22 Iohannes Sarisberiensis, Policraticus, PL 199, 538.
23 Decretum, C 11,3, 47.
24 Ibidem, C 11, 3, 44.
25 Gregorius Magnus, Libri moralium, XXXV, PL 76, 765.
26 Decretum, C 8, 1, 10.
27 Ibidem, C 11, 3, 99.
28 Gracjan, De penitentia, c. 39, C 33, q 3.
29 Decretum, C 12, 2, 21.
30 Nie ma takiego odniesienia w Dekretach Grzegorza.
31 Nie ma takiego odniesienia w Dekretach Grzegorza.
32 Decretum,  D 93, 8; D 19, 3.
33 Ibidem, C 7, 1, 41.
34 Ibidem, C 1, 5, 3.
Ostatnia aktualizacja ( pitek, 31 sierpnia 2007 )
< Poprzedni   Następny >
Mambo is Free Software released under the GNU/GPL License.